Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lomo8. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lomo8. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 maja 2012

#16#2012

"w życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic"
                                                              Platforma, M.Houellebecq

Coraz częściej myślę o wyjeździe za granicę,
bo jestem już pewna 
- jeśli zostanę w moim życiu
nie wydarzy się NIC.
























Żeby nie było tak pesymistycznie...
a film bardzo polecam. na poprawę nastroju

sobota, 31 marca 2012

#12#2012

Dwa maile
równie krótkie
3linijki treści
...

Martyna, to że zginął śmiercią tragiczną 
nie oznacza wypadku
On popełnił samobójstwo,niestety.

Gdybym poszła na Twój grób wiedziałabym...


Chciałbym żebyś zaznała szczęścia w życiu, tego Ci życzę, 
bo tych złych dni to za dużo miałaś:)

Dawno nikt mi nie złożył mi życzeń
z takim zrozumieniem
i to bez okazji


wiosna zaczęła się dla mnie
od chaosu
...


Hortensje lubię całkiem od niedawna...





Bardzo do mnie ta interpretacja "przemawia"

czwartek, 22 marca 2012

#11#2012

długo zastanawiałam się co o tym filmie napisać
bezwstydny
prowokacyjny
intymny

przymiotniki z plakatu
 który pomimo,
że jest
 tylko zdjęciem z filmu
doskonale obrazuje
całą jego 
istotę

spuszczony wzrok
sposób objawienia się
wstydu


nie chcę pisać o fabule,
każdy portal kinowy
podaje streszczenia

 recenzenci
idąc za sugestią pressbooka interpretują film
 jako
historię ofiary własnych popędowi
Seks stał się dla niego tym samym,
 co produkty leżące na półkach w hipermarkecie. 
Sięga po niego, gdy chce rozładować stres, poprawić sobie humor
albo gdy mu się zwyczajnie nudzi.
Kopulując, próbuje, oczywiście, zagłuszyć pustkę w swoim życiu.

trudno się nie zgodzić
ja postrzegam go również szerzej
to dla mnie film o powolnym
 lecz konsekwentnym 
staczaniu się
 i 
zatracaniu człowieczeństwa. 

 podobno koniec miał być inny
terapia głównego bohatera
a jednak
...
niejednoznaczność
zakończenia
(faktycznego)
wydaje mi się
jedyną
PRAWDZIWĄ
możliwością


mroczność i depresyjność
są w tym obrazie 
jak ziarna
rozsypane po całym
filmie
jak piasek
-uwierają nie dając
zapomnieć
...

Po tym, jak zobaczyłam
Fassbender'a w "Głodzie"
wiedziałam, że 
jest skłonny do
wielu poświęceń

po"Wstydzie" nie 
jestem w stanie 
wyobrazić sobie
co może być dla
niego jeszcze
"wyzwaniem"

poprzeczka, którą
powiesił
jest dla wielu
nie do przeskoczenia
a brak
nominacji do Oskara
to dla mnie
dyskredytacja
tej nagrody


cały czas mam w uszach
niezwykłą bo 
"mieszaną"
(muzyka poważna 
i kompozycje H.Escotta)
muzykę oraz
oszałamiające wykonanie
przez Mulligan
"New york,new york"
 na które
reakcja bohatera 
 jest dowodem,
że Brandon 
jeszcze 
żyje
  ... 


NY wprawdzie to nie jest...


























Bardzo wieczorna...

środa, 22 lutego 2012

#7#2012

tradycyjnie odezwał się
"syndrom przed-urodzinowy"
nie tworzę bilansów
(bo czego?)
i analiz
(robię to na bieżąco)
czuję po prostu
jak nigdy wcześniej
że się starzeję


"kiedy przestaniesz myśleć 
o starej miłości?"
"kiedy pojawi się nowa"
"nowa się nie pojawi, póki myślisz o starej"


abstrakcyjnie

niedawne "odkrycie", trochę szkoda, że tak późno...

niedziela, 22 stycznia 2012

#2#2012

Być może jestem w tym względzie specyficzna,
zarejestrowałam się na wielu portalach, ale 
jestem w 90% użytkownikiem biernym.
czytam, oglądam
nie komentuję
wczoraj stało się inaczej

na jednym z portali filmowych
przeczytałam recenzję "dziewczyny..."
ogólnie - pochlebna, użytkownik postawił 9/10pkt

"Jednak mi się nie udało (pech*) , za to właśnie 9."
oceniający odjął 1pkt, ponieważ nie udało mu się
rozwikłać zagadki.
"Jednak koniec mnie rozczarował, nie umiem powiedzieć czemu.
Może oczekiwałem hollywoodzkiego happy end"

i najlepsze zdanie
"książkę mam ale nie czytałem,"

pisząc najprościej - trafił mnie szlag
wściekłam się

kompletnie niezrozumiałe dla mnie
jest jak można 
oceniać BEZ przeczytania
i odejmować pkt właśnie
za to, co wiąże się 
BEZPOŚREDNIO z nieznajomością 
książki

nie mogłam się powstrzymać,
aby nie napisać kilku "miłych" słów
pod wypowiedzią 

"zacznę od tego, że moja wypowiedź będzie długa, więc 
nie wiem czy zechcesz ją przeczytać 
( trylogii Larssona ów "zaszczyt" nie spotkał)"

wiem - to złośliwe z mojej strony

dalszej części oszczędzę
powiem tyle, że po "uroczej"
wymianie zdań
oceniający zadeklarował przeczytanie trylogii;)
czy faktycznie to zrobi to
już inna sprawa;)

skąd ta moja reakcja?
denerwuje mnie 
ocenianie przy jednoczesnym
braku kompetencji
miałkość,
płytkość,
powierzchowne traktowanie
wszystkiego wkoło

to, że można założyć blog
wstawiać zdjęcia z kawą
i zgarniać niezłą kasę
tylko dlatego,
że ma się znane nazwisko

to, że kiedy czytam
relacje z rozdania nagród
w dziedzinie kultury
3/4 miejsca zajmuje
opis kiecki aktorki

mam nieodparte wrażenie,
że świat
"ślizga się po powierzchni",
bo to, co jest
głębiej wymaga
intelektualnego wysiłku
a mało kto lubi
"się męczyć"

właściwie nadal jest jesień
( co mnie cieszy bo nie znoszę mrozu;)




w kwestii muzyki - przesłuchuję soundtrack z "dziewczyny...";)
3 płyty i 2,9h niepokojących dźwięków...