czwartek, 19 kwietnia 2012

#13#2012

ofert pracy była 
bardzo atrakcyjna.
rozmowa telefoniczna 
w miłej atmosferze.
pomyślałam, że jestem 
przecież mobilna
i skoro trzeba to pojadę 
w jedną stronę
3h i wydam na bilet 
miesięczny przychód.

rozmowa była nadal miła
"jakąkolwiek decyzję podejmę
zadzwonię'

telefon głuchy
z każdą godziną coraz
uporczywiej
to jak w tym powiedzonku

"Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, 
tym bardziej Prosiaczka tam nie było" 

brak dźwięku był 
dojmująco fizyczny

coraz częściej
łapię się na myśli,
że jestem już
bardzo
zmęczona

szukaniem pracy
udawaniem, że jest dobrze

czuję się strasznie
staro

chciałabym
odpocząć

metoda
jest w tym
momencie
nieistotna
...



pewne tematy nigdy niestety nie są nieaktualne...



wiosna?

sobota, 31 marca 2012

#12#2012

Dwa maile
równie krótkie
3linijki treści
...

Martyna, to że zginął śmiercią tragiczną 
nie oznacza wypadku
On popełnił samobójstwo,niestety.

Gdybym poszła na Twój grób wiedziałabym...


Chciałbym żebyś zaznała szczęścia w życiu, tego Ci życzę, 
bo tych złych dni to za dużo miałaś:)

Dawno nikt mi nie złożył mi życzeń
z takim zrozumieniem
i to bez okazji


wiosna zaczęła się dla mnie
od chaosu
...


Hortensje lubię całkiem od niedawna...





Bardzo do mnie ta interpretacja "przemawia"

czwartek, 22 marca 2012

#11#2012

długo zastanawiałam się co o tym filmie napisać
bezwstydny
prowokacyjny
intymny

przymiotniki z plakatu
 który pomimo,
że jest
 tylko zdjęciem z filmu
doskonale obrazuje
całą jego 
istotę

spuszczony wzrok
sposób objawienia się
wstydu


nie chcę pisać o fabule,
każdy portal kinowy
podaje streszczenia

 recenzenci
idąc za sugestią pressbooka interpretują film
 jako
historię ofiary własnych popędowi
Seks stał się dla niego tym samym,
 co produkty leżące na półkach w hipermarkecie. 
Sięga po niego, gdy chce rozładować stres, poprawić sobie humor
albo gdy mu się zwyczajnie nudzi.
Kopulując, próbuje, oczywiście, zagłuszyć pustkę w swoim życiu.

trudno się nie zgodzić
ja postrzegam go również szerzej
to dla mnie film o powolnym
 lecz konsekwentnym 
staczaniu się
 i 
zatracaniu człowieczeństwa. 

 podobno koniec miał być inny
terapia głównego bohatera
a jednak
...
niejednoznaczność
zakończenia
(faktycznego)
wydaje mi się
jedyną
PRAWDZIWĄ
możliwością


mroczność i depresyjność
są w tym obrazie 
jak ziarna
rozsypane po całym
filmie
jak piasek
-uwierają nie dając
zapomnieć
...

Po tym, jak zobaczyłam
Fassbender'a w "Głodzie"
wiedziałam, że 
jest skłonny do
wielu poświęceń

po"Wstydzie" nie 
jestem w stanie 
wyobrazić sobie
co może być dla
niego jeszcze
"wyzwaniem"

poprzeczka, którą
powiesił
jest dla wielu
nie do przeskoczenia
a brak
nominacji do Oskara
to dla mnie
dyskredytacja
tej nagrody


cały czas mam w uszach
niezwykłą bo 
"mieszaną"
(muzyka poważna 
i kompozycje H.Escotta)
muzykę oraz
oszałamiające wykonanie
przez Mulligan
"New york,new york"
 na które
reakcja bohatera 
 jest dowodem,
że Brandon 
jeszcze 
żyje
  ... 


NY wprawdzie to nie jest...


























Bardzo wieczorna...

piątek, 9 marca 2012

#10#2012

nocne rozmowy
do świtu

zaburzenie czasu

wzajemne kończenie myśli

w ciągu kilku
tygodni
dowiedziałeś się 
o mnie tego,
czego nie wie
nikt

a ja pierwszy raz
nie czuję lęku
przed opowiadaniem
"swojej historii"

zaczęłam się 
uśmiechać 
i widzieć 
jasne strony życia

żyć trwającą
chwilą

czerpać z niej
radość

bo przecież
umówiliśmy się
"między wierszami"
że 
"wspólna przyszłość"
to 
nazwa pusta
 ...


muzyka do słuchania z zamkniętymi oczami...





Szkło było przepiękne, jak na "polską złotą erę designu" przystało...

piątek, 2 marca 2012

#9#2012

to miała być zabawa
szczerość za szczerość

"wybiorę dowolny dzień
a Ty przyślesz mi wpis
z dziennika oznaczony tą data"

potem Ty podasz datę a ja przyślę
post z bloga"

kilkanaście linijek
dowodzących istnienia
Przeznaczenia

bo jak wyjaśnić,że
Twój wpis mógłby być moim
i odwrotnie

że dręczą nas te same sprawy
i myślimy tak podobnie
jakby nasze myśli należały
do jednego człowieka
jak wyjaśnić to, że tak
samo specyficznie radzimy
sobie z problemami

jesteśmy zbyt podobni
-oboje wiemy, że nie
umiemy stworzyć związku
i nie wierzymy w miłość

a może miłość to
nie powtórzenie tego,
co czuło się kochając po raz pierwszy
ale
dojrzałość na to uczucie
?




TeAJotAeMeNICeA

wtorek, 28 lutego 2012

#8#2012

czasami zastanawiam się jak wielki wpływ
na dorosłe życie ma dzieciństwo
i właściwie- do którego momentu
można o nim mówić.

przedszkole?pierwsza klasa?
śmierć bliskiej osoby?

"Szczęśliwe to może być dziecko do piątego roku życia
 w kochającej rodzinie. 
Albo Bóg. My możemy być co najwyżej zadowoleni”*

Do którego roku życia kształtuje się
osobowość i samoocena.

czasem mam wrażenie,
że to, co nam powiedziano
w młodości
i to, czego nam
nie powiedziano
kładzie się cieniem
na całym życiu

a potem 
nie wierzymy 
w komplementy
i dobrych ludzi,
bo wryto w nas,
że 
"nie ma nic za darmo
i wyglądasz jak kluska"



* Leszek Kołakowski


czekam na te kwiaty, na wiosnę. tęsknię...



promomiks...
jednak i w Polsce nie brak talentów;)

środa, 22 lutego 2012

#7#2012

tradycyjnie odezwał się
"syndrom przed-urodzinowy"
nie tworzę bilansów
(bo czego?)
i analiz
(robię to na bieżąco)
czuję po prostu
jak nigdy wcześniej
że się starzeję


"kiedy przestaniesz myśleć 
o starej miłości?"
"kiedy pojawi się nowa"
"nowa się nie pojawi, póki myślisz o starej"


abstrakcyjnie

niedawne "odkrycie", trochę szkoda, że tak późno...