wtorek, 28 lutego 2012

#8#2012

czasami zastanawiam się jak wielki wpływ
na dorosłe życie ma dzieciństwo
i właściwie- do którego momentu
można o nim mówić.

przedszkole?pierwsza klasa?
śmierć bliskiej osoby?

"Szczęśliwe to może być dziecko do piątego roku życia
 w kochającej rodzinie. 
Albo Bóg. My możemy być co najwyżej zadowoleni”*

Do którego roku życia kształtuje się
osobowość i samoocena.

czasem mam wrażenie,
że to, co nam powiedziano
w młodości
i to, czego nam
nie powiedziano
kładzie się cieniem
na całym życiu

a potem 
nie wierzymy 
w komplementy
i dobrych ludzi,
bo wryto w nas,
że 
"nie ma nic za darmo
i wyglądasz jak kluska"



* Leszek Kołakowski


czekam na te kwiaty, na wiosnę. tęsknię...



promomiks...
jednak i w Polsce nie brak talentów;)

środa, 22 lutego 2012

#7#2012

tradycyjnie odezwał się
"syndrom przed-urodzinowy"
nie tworzę bilansów
(bo czego?)
i analiz
(robię to na bieżąco)
czuję po prostu
jak nigdy wcześniej
że się starzeję


"kiedy przestaniesz myśleć 
o starej miłości?"
"kiedy pojawi się nowa"
"nowa się nie pojawi, póki myślisz o starej"


abstrakcyjnie

niedawne "odkrycie", trochę szkoda, że tak późno...

czwartek, 16 lutego 2012

#6#2012, list w butelce

Napisałeś, że
"zmieniasz paradygmat życiowy",
że wreszcie widzisz, jak dużo
pozytywnych rzeczy było w
Twoim życiu.
że docierasz do 
swojej "głębi"

i znów czytałam
Twoje słowa przez
łzy


wiesz, cały czas
mam nadzieję, że 
wszystko Ci się ułoży

wiem jak
trudno
zdefiniować swoje cele
kiedy porzucasz
marzenia,
plany i ambicje
bo
cholernie bolą

gdy
zostaje 
czarna dziura
i nie
ma nikogo
obok
...


nie wiem czego bardziej mi brak
lata czy morza...



na marginesie utworu polecam "gry uliczne", choć to
podobno "męski" film (cyt. z wypożyczalni filmów;)

poniedziałek, 6 lutego 2012

#5#2012

Na "Różę" szłam z obawą
nie o reżysera - jego wcześniejsze filmy
uważam za kategorię "osobną" w polskim kinie
specyfika, realizm, brutalność
"polskie piekiełko"

bałam się o siebie
czy zniosę film do końca
(przy "domu złym"niewiele
brakowało abym wyszła z kina
potem tydzień byłam"chora")

widziałam kilka wywiadów
w tv z Marcinem Dorocińskim,
przeczytałam kilka recenzji
(tzn. czytając recenzję mam mechanizm
"odrzucania opinii i zdań wartościujących")

znałam zarys fabuły, obsadę 
wiedziałam, że muzykę skomponował
genialny Mikołaj Trzaska
( jego muzyka w "Róży" jest
elementem nieodłącznym a partie 
grane na klarnecie basowym
to mistrzostwo)

Wiele pisano o tym obrazie
w kontekście specyficzności
mniejszości zamieszkującej 
obszar Mazur
swoistej
"narodowościowej schizofrenii"
tych ludzi

Warstwa ukazująca społeczność,
sposób w jaki Polacy i Rosjanie
postępowali z Mazurami
jest bardzo brutalna i wręcz naturalistyczna
(ale NIE ma poczucia, że jest to
nieuzasadnione epatowanie)

Smarzowski nie ma litości - jest  
i"wspaniałe ramię" UB
i przekupny lokalny 
przedstawiciel władzy
są zezwierzęceni i zdolni
jedynie do gwałtów
żołnierze NKWD

i jest Tadeusz, 
wracający z wojny
żołnierz AK
bardzo zagubiony, pełen 
wstrząsających wspomnień
o żonie
chcący żyć - po prostu
bez związków z polityką.

Różę odnajduje, dlatego, że obiecał
to jej mężowi.
szlachetny, z zasadami, 
powściągliwy.

Uczucie, jakie rodzi się między
nimi jest wręcz nieuchwytne
nie ma deklaracji,
wielkich słów ( nawet "małych")
przejście ze stanu "nieagresji"
do "miłości" rodzi się z 
gestów
zaminowania dziedzińca,
zszycia spodni, 
nauki strzelania

ja nie mam wątpliwości,
że "Róża" jest filmem 
właśnie o miłości
bardzo "nieromantycznej",
zbyt krótkiej
a na zawsze.

zakończenie - przewrotne
bo w pewien sposób
"dobre"

oczywiście polecam
tym razem nie byłam 
jedyną osobą
na sali, która siedziała
do końca
napisów


mini dawno nie było;)










p. Ciechowski jest też "osobną kategorią"

czwartek, 2 lutego 2012

#4#2012

Długo żyłam w przekonaniu, że
drogi bliskich sobie osób
rozchodzą się dlatego,
że każda z nich się zmienia

okazuje się, że różnią się
gustem filmowym i muzycznym
cenią innych pisarzy
i artystów

że mają inną
hierarchię wartości

długo sądziłam, że
winne są zmiany,
którym ulegają ludzie

teraz myślę, że jest inaczej
ja się nie zmieniam
a
tematów z dawniej bliskimi
osobami coraz mniej

rodzina, dzieci,
własne mieszkanie
dla mnie to
kosmos

...

Rzeczownik "pop"
nie miał dla mnie nigdy
wydźwięku pejoratywnego
najzwyczajniej
nie interesował mnie
ten rodzaj muzyki
( hmm...chociaż
Anię Dąbrowską też się
tak klasyfikuje;)

na Lanę del Rey trafiłam
w sieci po przeczytaniu artykułu.

podobno jest kontrowersyjna
bo ma "takie USTA"
nie bardzo rozumiem
ocenianie artysty
przez pryzmat jego wyglądu

mnie "video games"
po prostu
urzekło

nostalgiczny klimat
i jak zwykle
nieszczęśliwa miłość

teledysk autorstwa artystki
niesamowity misz-masz



Toruń, kamienice ul.Szeroka


sobota, 28 stycznia 2012

#3#2012

choroba to częsty motyw filmów, 
scenarzyści skupiają się najczęściej
albo na heroicznej walce bohatera
(w 90%z rakiem)
albo na tym, w jaki sposób spędza ostatni
okres życia

(na myśl przychodzi 
mi genialny
wyjątek
"motyl ii skafander"
Juliana Schnabel'a)


zastanawialiście się kiedyś
co byście zrobili
na wieść, że został 
wam np. miesiąc życia?

Ja wiele razy.

Mam kilka rzeczy,
które bym 
wtedy zrealizowała

dlaczego nie robię ich teraz?
bo większość z nich
wiąże się z
"paleniem mostów"

a ja za miesiąc
musiałabym dalej żyć
mając za sobą
zgliszcza
...

ostatnio "źle" ustawiłam aparat i wyszły mi klasyczne zdjęcia,
sama więc robię kolaże;/

w związku z autorem teledysku, 
choć Maanam to moje dzieciństwo...

niedziela, 22 stycznia 2012

#2#2012

Być może jestem w tym względzie specyficzna,
zarejestrowałam się na wielu portalach, ale 
jestem w 90% użytkownikiem biernym.
czytam, oglądam
nie komentuję
wczoraj stało się inaczej

na jednym z portali filmowych
przeczytałam recenzję "dziewczyny..."
ogólnie - pochlebna, użytkownik postawił 9/10pkt

"Jednak mi się nie udało (pech*) , za to właśnie 9."
oceniający odjął 1pkt, ponieważ nie udało mu się
rozwikłać zagadki.
"Jednak koniec mnie rozczarował, nie umiem powiedzieć czemu.
Może oczekiwałem hollywoodzkiego happy end"

i najlepsze zdanie
"książkę mam ale nie czytałem,"

pisząc najprościej - trafił mnie szlag
wściekłam się

kompletnie niezrozumiałe dla mnie
jest jak można 
oceniać BEZ przeczytania
i odejmować pkt właśnie
za to, co wiąże się 
BEZPOŚREDNIO z nieznajomością 
książki

nie mogłam się powstrzymać,
aby nie napisać kilku "miłych" słów
pod wypowiedzią 

"zacznę od tego, że moja wypowiedź będzie długa, więc 
nie wiem czy zechcesz ją przeczytać 
( trylogii Larssona ów "zaszczyt" nie spotkał)"

wiem - to złośliwe z mojej strony

dalszej części oszczędzę
powiem tyle, że po "uroczej"
wymianie zdań
oceniający zadeklarował przeczytanie trylogii;)
czy faktycznie to zrobi to
już inna sprawa;)

skąd ta moja reakcja?
denerwuje mnie 
ocenianie przy jednoczesnym
braku kompetencji
miałkość,
płytkość,
powierzchowne traktowanie
wszystkiego wkoło

to, że można założyć blog
wstawiać zdjęcia z kawą
i zgarniać niezłą kasę
tylko dlatego,
że ma się znane nazwisko

to, że kiedy czytam
relacje z rozdania nagród
w dziedzinie kultury
3/4 miejsca zajmuje
opis kiecki aktorki

mam nieodparte wrażenie,
że świat
"ślizga się po powierzchni",
bo to, co jest
głębiej wymaga
intelektualnego wysiłku
a mało kto lubi
"się męczyć"

właściwie nadal jest jesień
( co mnie cieszy bo nie znoszę mrozu;)




w kwestii muzyki - przesłuchuję soundtrack z "dziewczyny...";)
3 płyty i 2,9h niepokojących dźwięków...