za KAŻDYM razem
jest
identycznie
kiedy tylko
pomyślę,
że może
wreszcie
...
wszystko
się
wali
mam już
dość tego
czekania na
"wreszcie"
które
nie przychodzi
znów jestem
wykończona
psychicznie
znów się
szarpię
zasypiam o 1 i budzę o 3
tak sobie
myślę,
że
pora
wrócić
do
planu
z listopada
a
ostatnim
idiotyzmem
było
rojenie sobie,
że mogłoby być
inaczej
...
kiedyś latem...
...nigdy nie będę już musiał bać się o nasz świat...