czwartek, 21 lipca 2011

dla Ciebie...

Zawsze lubiłam, jak przychodziłeś
I choć, kiedy odwoływałeś spotkanie
mówiłam „nic się nie stało”
było to po to, byś nie czuł
się z tym źle

Było mi smutno
po prostu

Jesteś jedyną
osobą, o której
mogę powiedzieć
przyjaciel

Ostatnio
dowiedziałam się
 jak
łatwo  zburzyć
u tak wrażliwej osoby
jak Ty
poczucie własnej wartości

bo czym jest jeden egzamin
wobec propozycji doktoratu?

Na pewnej debacie
Prof. Sz. wysunął tezę, że
„w ministerstwie
nie pracują najlepsi.
Najlepsi pracują w
prywatnych bankach,
gdzie mają odpowiednio
płacone za to, co robią”

Tak
Prof. Sz
ma niespotykany
 dystans do tego,
co robi

W związku z tym, że Amy już oficjalnie nie przyjedzie do Bydgoszczy
utwór, który wraca do mnie, jak bumerang...




PS.  Zaniosłam do wywołania kliszę z lomo. Chłopak w sklepie na ”E” najpierw zrobił wielkie oczy („eee, to jeszcze się klisz  używa?”), potem kontaktował się z centralą, w końcu wziął i wypisał kwitek do odbioru na …za tydzień(sic!););)

wtorek, 12 lipca 2011

bez tytułu...

skrzywdziłeś mnie najmocniej, 
jak mężczyzna może skrzywdzić kobietę
nie potrafię powiedzieć ile nocy płakałam
ile lat nie potrafiłem do siebie dojść
długo nie potrafiłam 
o Tobie zapomnieć

mijały dni, miesiące, lata
czasem o Tobie myślałam

bardzo gorzko

snułam wizje
wyrafinowanej
zemsty
za to wszystko

ale kiedy dziś 
z nudów wklepałam 
w gogle Twoje dane 
i przeczytałam
" W poniedziałek, 15 listopada 2010, tragicznie zmarł...."
zrobiło mi się słabo

ostatni Twój mail do mnie
był prośbą o spotkanie
i danie "NAM"
szansy



chciałabym móc 
Ci powiedzieć
"nigdy nie życzyłam Ci śmierci
słyszysz?"

poniedziałek, 11 lipca 2011

fascynacja totalna

„A nie chciałabyś pracować u nas?
Wiesz jakby dali mi awans?”

Pytanie zadano w takim tonie tak
 bezpretensjonalnym,
 że nie wiedziałam, co odpowiedzieć

I.jest siostrą mojej współlokatorki
i pracuje
biurze firmy
farmaceutycznej
Zarobki zapewne miałaby wyższe,
praca spokojniejsza
„jasne, daj znać to cv podrzucę”

I
refleksja
bo menadżerka mnie chwali 

 i
...

no tak
znów czuję się jakbym
spacerowala 5cm
ponad chodnikami
(cytując Fisza)

Bo pracuje ze mną PEWNA OSOBA
która wywołuje
 dreszcze
I której nie potrafię
patrzeć w oczy
z lęku
że wyczyta w nich to wszystko,
 co
dla mnie samej jest jeszcze trudne
do oswojenia

Fascynacja totalna

spokój i piękno

środa, 6 lipca 2011

ku lepszemu(?)

W pracy trochę lepiej
(mniej nerwowo)
Musiała zdarzyć się
Dla mnie bardzo
Przykra sytuacja
aby menadżerka
„wzięła mnie na rozmowę”
„Martyna, jestem naprawdę z Ciebie
zadowolona,
Musiałabyś chyba coś ukraść
żebym Ci nie przedłużyła umowy”

Kamień
z
serca

I mała uwaga:
przed zrobieniem
prania
sprawdzcie czy macie
 klamerki
Bo może się okazać,
że „gdzieś wyszły”
I pranie trzeba suszyć
żelazkiem;);)


I a propo pogody;)-
Ja pomimo deszczu pomykam dzis w długiej za kostke sukni
cały dół będę pewnie suszyć żelazkiem po powrocie;);)

niedziela, 3 lipca 2011

...trudno mi się przyznać...


Mój „dobytek” miał przybyć  jako paczka
Dostarczona przez kuriera

„co mamy Ci jeszcze przywieźć?”

Rodzice przyjechali na kilka godzin
Więcej czasu spędzili
W pociągu
Niż ze mną
I w tym właśnie
Zawiera się
Dla mnie
Całe ich uczucie
Kiedy pociąg odjeżdżał
Łzy same spłynęły po policzku

Tęsknię
Po prostu
Ale wiem,
Że na początku zawsze jest trudno

potem
Będzie
Lepiej

Prawda?

Dziś zrozumiałam
Jak bardzo
Ich kocham
I jak
rzadko im to mówiłam
 ...

I Ania...tęsknota ma chyba tyle samo oblicz
co miłość...

czwartek, 30 czerwca 2011

lukier złazi jak olejna farba

miałam dziś nieprzyjemną rozmowe
z p.menadżer
( z która wszyscy sa pre "Ty"
-bo to takie "cool" co tylko potęguje
hipokryzje sytuacji)
chciałam dziś napisać GDZIE
pracuję ale oszczędzę
anty-reklamy
może mam zły dzień

dano mi do zrozumienia,
że ani przez moment
nie powinnam być
pewna
następnej umowy

po 4 dniach pracy

macie jakiś sposób na
 radzenie sobie
z sytuacją kiedy waszą
pewnośc siebie
równają z ziamią?

ja "tłumaczę" ludzi ich
 ułomnściami
i tak:

A. jest wyniosła i zadziera nosa
bo facet z nia zerwał
a ona sama wygląda jak
klon Miss Piggy
(sory ale niestety kształty rubensowskie
są juz od dawna passe)

I. ma mnie za śmiecia
bo jest samotną,
sfrustrowana matką
która ślini się na każdego
młodego klienta
płci męskiej

a p. menadżer
"Martyna, ona jest niezrownoważona,
nikt jej nie lubi"
-usłyszałam od kolegi ze zmiany

zawsze wolałam pracować
z mężczyznami
i to sie ie zmieniło

może to chwilowy kryzys
prace traktuję jak "szopkę"
do odegrania
mam byc miła
uśmiechac się
i przychodzić na czas
no i musze przejc dziennie
te kilka kilometrów

wiem, że
moje"radzenie sobie"
z głupimi
ludzmi
jest perfidne
ale innego
nie znam
...


do posłuchania- bo
zdecydowanie odpowiada mojemu nastrojowi:




T.-czekam na komentarz, wiesz jeden z wczesnych wspisow na blogu
jest o Tobie
ciekawe czy zgadniesz który?


jutro koncert o którym wspominałam
troche pozytywów

środa, 29 czerwca 2011

*dzień drugi

Na razie „zwiedzanie” Warszawy odkładam.
Właściwie nie wiem na kiedy, bo i grafiku pracy
 nie mam jeszcze na lipiec.
Irytujące o tyle, że nie wiem
 jak się z kurierem
( który ma mi dostarczyć resztę dobytku) umówić.
Przyjazd do stolicy to rzucenie wszystkiego,
nowy początek.
I choć bardzo zależy mi na utrzymaniu pewnych znajomości
- nie wiem co będzie…
Pewnie niektóre kontakty zostaną
zweryfikowane.


Myślę o bliskiej osobie, której przez gardło
nie mogły przejść
PEWNE słowa.
 I teraz…
„Jasne, że nasza znajomość się nie urwie”
Kiedy spotyka się dwoje ludzi tak samo
bojących się odrzucenia
Czy w ogóle są szanse na „MY”?

a pierwsze dni w stolicy brzmią tak