czwartek, 14 kwietnia 2011

ze skrajności w skrajność...

na zajęciach z estetyki 
(chodzę na nie jako
"wolny słuchacz") 
usłyszałam dziś ,że
"obecnie modelki mają być ładne
i się podobać
oraz że  wyglądają identyczne"

nie chciałam polemizować
(bo wiadomo że teza ta jest
"jawną nieprawdą"-jakby to ujął
jeden z moich ulubionych prof.)

nie chciałam wyjść na 
"eksperta od mody"
teraz mam do siebie żal
że tak "stchórzyłam"

kiedyś w pewnym towarzystwie
zostałam przedstawiona
w taki sposób:
"to jest M.,której życiem jest moda"
i poczułam się jak pozbawiony
intelektu pustak

może moda nie jest tak poważnym tematem,
jak
polityka, ekonomia 
czy gospodarka

a może po prostu
nie zdajemy sobie sprawy
z jej "wpływów"na inne dziedziny
i sprowadzamy ją
do parteru
zupełnie bezzasadnie?


poza tym dałam
świetny przykład
na to, co staram się 
ciągle kontrolować
"teraz marki nie sprzedają produktów 
ale styl życia"-stwierdzam
"tak, pisała o tym Klein w NO LOGO"
-słyszę odpowiedź
"no, tak właśnie czytam"
i poczułam jak 
policzki robią mi się coraz czerwieńsze
a wzrok wbija się w podłogę

nie znoszę kiedy
wychodzi na to, że
manifestuję czego to 
nie przeczytałam
(wiem-to jeszcze bardziej
bezsensowne
pewnie jakiś psycholog
miałby na ten temat
własną teorię)



Chyba zacznę się specjalizować w autach(pewnych;);)
i lustrach;)( w odbiciu ratusz w moim mieście)


Teledysk jest tajemniczy,
z dużą dawką suspensu...

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

cz.V

Następnego dnia Nina nie poszła 
ani do "dużej" ani do "kruchej" babci.
Rodzice zostali w domu i znów mieli spuchnięte oczy.
Poprosili by ubrała czarną sukienkę.
Chciała protestować, bo przecież mówili,że
"czarny kolor nie jest dla małych dziewczynek"

małych

Nic nie powiedziała. Właśnie dlatego, że prosili.
A wcześniej zawsze kazali.
W południe Nina poszła z rodzicami 
do kostnicy.
Słyszała to słowo pierwszy raz
i była pewna, że to rodzaj
karuzeli
...


teledysku brak, ale ambient to ogromne
pole dla wyobraźni...;)

sobota, 9 kwietnia 2011

paradoksy



Czy można czegoś oczekiwać
po kimś, kto kilka lat temu
był
największym przyjacielem
a potem
zostawił?
(co jednocześnie wywołuje
awersję do słowa
"przyjaciel")

Spotkanie chciałabym nazwać
przypadkowym,ale jakoś
nie potrafię

Założyłaś firmę
i robisz dokładnie to,
co ja chciałabym
robić

Wyszłaś za mąż

Chciałam być szczera
myślałam, ze mogę
po tym wszystkim

Mówiłam o niepokoju
związanym z pracą,
frustracji
strachu o przyszłość

może podświadomie liczyłam
na Twoją pomoc
nie przeczę

"widzisz, teraz najlepiej
to bogato się wydać za mąż"

konsternacja

Tak, zaskoczyłaś mnie

Może nie wiedziałaś,
że wiem 
o tym, że Twój mąż
zaczął Cię
zdradzać pół roku
po ślubie

A małżeństwo z nim
nie miało związku 
z miłością
zresztą- z 
"bogatym wydaniem się"
też nie
...





Fakt, że nie zamieściłam tego utworu wcześniej 
wywołuje"samo-rozczarowanie"...



















Nie mam pojęcia jak nazywają się te okrągłe "znaki"
mi przypominały filtry do aparatu;)

czwartek, 7 kwietnia 2011

z przemyśleń 4 rano...

grząski grunt, jeden krok i toniesz
najprościej byłoby rozłożyć skrzydła i przefrunąć
Anioły tak robią, zaoszczędzając w ten sposób nerwy
które człowiek
szargają  na trudnych, kruchych 
relacjach międzyludzkich
To, że ludzie najbliżsi ranią najmocniej
jest naukowo dowiedzione*
wiedzą gdzie i czym "uderzyć"

to samo zdanie
"jesteś do niczego"
znaczy to samo z ust szefa
i osoby najbliższej
ale
wpływa zupełnie inaczej na "odbiorcę"

Z drugiej strony
ktoś, kto nie ma poparcia osób najbliższych
nabiera hardości i 
krytyka staje się czymś, 
co ma w "głębokim poważaniu'
słysząc nieustannie 
"jesteś do niczego"
"ty ofiaro losu"
(swoją drogą dziwny termin
-"ofiara losu"
bo niby dla kogo /czego ta ofiara?)
można pomyśleć, że dasz radę ze
wszystkim
coraz mocniej zaciskając usta
do krwi
czasem tylko przemknie przez myśl
że w końcu sam na ten świat
się nie prosiłeś
i że jesteś dowodem
na ironię losu
...

*nie pamiętam czy czytałam o tym u Cialdiniego, czy u Bergera.

Lewa strona-"popsuta"jakoś bardzo mi się podoba

Moby...podziela teorię "zabójczych" bliskich...

wtorek, 5 kwietnia 2011

nowoczesność lat 50tych:)

przede wszystkim- wystawa
"Chcemy być nowocześni" 
w Muzeum Narodowym
(swoją drogą- otwarcie drzwi do tegoż 
gmachu wymaga nie lada siły;)

trochę żalu- dlaczego tak ciekawe projekty
nie trafiły obecnie do produkcji
moim zdaniem spokojnie odniosłyby sukces
zauroczył mnie zwłaszcza czajnik w pomarańczowe pasy
(mógłby uchodzić za inspirowany "Alicją w krainie czarów"
gdyby nie to, że powstał 50lat temu)
świetne fotele i bardzo intrygujące tkaniny
(ta o nazwie"panny" byłaby świetna na spódnicę w stylu
lat 50tych)

ale też spacer po słonecznej stolicy
przebieganie na czerwonym świetle
i jedna szczera do bólu rozmowa

 "zakopywane" przeszłe żale
zawsze -prędzej czy później się odezwą

teraz chyba będzie lepiej


"generalnie to nihilistką jestem"
"nie widziałem nigdy tak chudej nihilistki"
"no widzisz, zawsze musi być ten pierwszy raz";)

Piernikowo tonie w słońcu
czasem mam wrażenie, że gdyby w Polsce
był klimat śródziemnomorski żyłoby się jakoś
prościej
... 

 Zdjęcia robione dianą jeszcze niewywołane( uroki 72klatkowej kliszy;), ale
mam nadzieję, że wyjdą...;)
Dzbanki na szaloną herbatkę u Marcowego Zająca;)


I muzyka-z "filmu o wydźwięku nihilistycznym";)

czwartek, 31 marca 2011

udanego weekendu!

tak po prostu
ja od długiego czasu 
"nosiłam się" z myślą
o konieczności wyjazdu
gdziekolwiek
myśl o kolejnym weekendzie
w domu
stawała się
nie do zniesienia

mam nadzieję, że będzie miło
nie mam oczekiwań,
żeby się znów nie rozczarować

pogoda ma być piękna
długich spacerów!


Mam słabość do odbić, co pewnie zauważyliście;)

W głosie Eirika jestem zakochana;)
I wouldn't mind to put the kettle on...
jakby to na pl przełożyć by nie zgubić SENSU...





P.s Wczoraj byłam po raz 3 na "Czarnym łabędziu".Podoba mi się coraz bardziej... 

wtorek, 29 marca 2011

3myśli,bez związku...



matematyka czysta jest dziedziną na wskroś
humanistyczną
operuje abstraktami,
wytworami swoiście ludzkimi

***
na jedne z zajęć mamy "powołać instytucję kultury"*
garść opinii
"u mnie 90% kadry to będą wolontariusze"
"u mnie też"
"u mnie stażyści albo praktykanci"
"u mnie na umowy-zlecenia"

"a czy kryterium przyjęcia może być fakt,
 że osoba pracuje gdzie
indziej?-pytam
"a co ma pani na myśli?"-słyszę
"że kto inny będzie płacił za nią ZUS"-odpowiadam

wszędzie nazywają nas "straconym pokoleniem"
fajna nazwa
niezwykle budująca
a my zaczynamy 
(na razie w teorii)
stosować "ich" zasady"gry"

*stworzyć instytucję, zaplanować kadrę, budżet, plan funkcjonowania

***
"napisali?"
"kto?"
"z CSW?"
"nie, wiesz myślę że warsztaty przepadły"
"chyba masz rację, za długo to trwa"
"tak.a wiesz- nie jestem zdziwiona,wiedziałam,że tak będzie"
tak-wiedziałam. 
choć ta wiedza  nie cieszy...



słabość do muzyki francuskiej


Dworce chyba nigdy nie będą powodem"dumy';)



p.s-obiecuję niebawem post o animacji. 
wiem jedno-tym razem będzie kobieta:)