w związku z tym, że dziś dopiero
udało mi się zlokalizować
wi-fi;);)
zwłoka w postach
na razie ogrom wrażeń związanych
z "ogarnianiem"
stolicy jest
nieprzekładalny na słowa
i po raz kolejny pojawia się
odwieczny filozoficzny dylemat:
jak to możliwe, że nie potrafimy
wyrazić czegoś w języku
skoro w nim myślimy???
Z pracy jestem zadowolona
choć pojawił się niepokój
kiedy zamiast umowy na 3miesiące
dano mi do podpisania
taka na miesiąc
żyję na kredyt;/
bo pensję wypłaca mi"z dołu"
urok stolicy?
chyba raczej obecnych czasów...
ale nie narzekam
współpracownicy sympatyczni, młodzi
współlokatorka również
niekłopotliwa
boję się myśleś
"jest dobrze"
bo za każdym razem
kiedy przychodziło mi to na myśl
wszystko koncertowo się pieprzyło
...
na koniec-taki:)
zawsze myslałam, że mogłabym spac
"na płaskim"
myliłam się
kark i barki wolaja o masaż
po nocy spędzonej na zrolowanym
ręczniku
(nawet"jasiek" nie zmieścil
się do walizki)
musze nabyc choćby najmniejszą
poduszkę
na kredyt;)oczywiście:):)
nowe zdjęcia będa niebawem
klisza"na wykończeniu":):)





