w założeniu miał być to blog o mnie
ale także o tym, co mnie zajmuje, interesuje, zastanawia
nie chcę prowadzić żadnej "edukacyjnej krucjaty"
jednak zjawisko,
w które ostatnio bardzo mocno się zgłębiałam
jest na tyle interesujące,
że warte choćby wpisu
Początki animacji to-wbrew temu co powszechnie się myśli-
nie żaden "karton",
nie żaden "karton",
ale animacja lalkowa.
Pierwszymi "lalkami" były ...zapałki ("Apel zapałek")
jeszcze w XIXw(1899-ale to jednak jeszcze XIXw;)
Nie chcę rozpisywać się o całej historii animacji
(książka którą mam liczy 300str w formacie A4;), ale
kilkanaście zdań o "moich" ulubionych animatorach "początków".
Władysław Starewicz nigdy nie zamieszkał w Polsce.
Zapewne nie miałby warunków na realizację swoich filmów.
Czuł się Polakiem choć mieszkał w Rosji i Francji.
co tak niezwykłego w jego animacjach?
"Walka żuków jelonków" to animowany film o owadach
nic nadzwyczajnego?
Starewicz wykorzystał martwe owady i doczepiwszy im rogi wprawił w ruch
jego precyzja w oddaniu ruchu była tak dokładna, że otrzymał nagrodę
"za wytresowanie żywych zwierząt"(sic!)
On sam miał zawołać:
"Ruszają się, ruszają jak żywe! Co za fantastyczne tworzywo, zdolne kreować cuda!"
Idąc drogą pasji realizuje "Piękną Lukanindę", w której przebiera żuki w balowe sukienki;)
Jego animacje są czymś w rodzaju bajek- posługując się owadami
opowiada o ludziach- ich wadach, obyczajach i ...moralności
Może więc warto wpisać w przeglądarkę popularnego "śmietnika" nazwisko Starewicz?
Poniżej to, co mnie zauroczyło
I najważniejsze;)-animacja pochodzi z 1911r(!),
smyczki są bardzo klimatyczne:)
smyczki są bardzo klimatyczne:)
P.S-dziś zorientowałam się, że zmarł w tym samym dniu, w którym ja mam urodziny.



